Polesie – Podlasie – Mazury – Wybrzeże – Mazury – Galicja – dzień 3

Zaczynam wcześnie rano. Pyszne śniadanie i pożegnanie z gospodynią i Maikiem. Przez mazurskie krajobrazy dojeżdżam do Giżycka. Zwodzony most w środku miasta i podążam w stronę Kętrzyna. Kwaterę najsławniejszego z malarzy omijam. Byłem w zeszłym roku podczas jazdy dookoła Polski. Nigdy więcej takich miejsc.

Święta Lipka. Tutaj akurat byłem ale magia tego miejsca przyciąga. Usiadłem chwile pogadałem z motocyklistami i spokojnie wjechałem na Warmię. Zbliżając się do miejscowości Lutry zauważyłem na horyzoncie niezbyt ciekawą chmurę. Niestety po kilkunastu minutach zaczęło się. Szkwał na jeziorze wart był obejrzenia. Potem ulewa… niestety nie chciała się skończyć. Ubrany jak bałwanek usiłowałem kontynuować. Plan był taki, żeby dojechać nad morze. Padać przestało koło Elbląga, z niewielką przerwą w Dobrym Mieście. Tutaj zatrzymałem się na potrójną herbatę z podwójnymi flakami. Kiedy naciągnąłem do około 35 stopni Celsjusza pojechałem dalej. O namiocie mowy nie było. Spotkany pod Elblągiem motocyklista polecił mi jakiś hotel w którym po wypiciu pięciu herbat zasnąłem. Jutro będzie lepiej.